czwartek, 12 lutego 2009

Plakaty w Warszawie


Pomimo usunięcia przez Milkę naszych plakatów z konkursu, mamy zamiar wywiesić je w formacie B1 na własny koszt na ulicach Warszawy. Jesteśmy w trakcie zlecania druku plakatów i załatwiania ekspozycji, będziemy informować na bieżąco o postępach.

Poza tym, dzisiaj również mamy zamiar wysłać listem poleconym do siedziby Kraft Foods reklamację konkursową, w trybie przewidzianym przez regulamin.

wtorek, 10 lutego 2009

Odpowiedź przedstawicieli firmy Kraft


Chcielibyśmy ustosunkować się do odpowiedzi wysłanej przez zespół "I Love Milka". Z jednej strony bardzo nam miło, że pracownicy firmy Kraft postanowili wreszcie odpowiedzieć na skargi i protesty swoich klientów. Jednocześnie jednak, pragniemy zauważyć, że dla nas ta odpowiedź nie jest niczym nowym. Zarówno treść zacytowana przez Katolicką Agencję Informacyjną w artykule jak i wklejona przez Państwa w komentarzach odpowiedź jest tym samym, co przedstawiciele firmy przysłali nam kilka dni wcześniej wraz z propozycją "drobnego upominku" (o czym pisaliśmy już na początku w notce: Konkurs "Miłosne graffiti", czyli od czego się zaczęło).

Jednocześnie chcielibyśmy zauważyć, że wciąż czekamy na ustosunkowanie się ze strony firmy Kraft do zarzutu nie wywiązywania się z własnego regulaminu. Kupując w sklepie telewizor, który później okazuje się wadliwy, zwyczajowo oprócz słowa "przepraszam" ze strony sprzedawcy oczekujemy wymiany produktu. Tak i w tej sytuacji, jako konsumenci, czekamy aż organizatorzy konkursu potraktują nas poważnie i zaproponują rozsądne rozwiązanie tego problemu.

W sekcji "napisali o nas" pojawiły się także nowe materiały - zapowiadany artykuł Newsweeka, link do materiału wyemitowanego wczoraj przez stację TVN24, serwis "I love wilka" na stronach Radia Józef, oraz artykuł opublikowany przez serwis Fronda.

poniedziałek, 9 lutego 2009

Wieści dnia dzisiejszego: TVN, Newsweek, Radio Józef


W miejscu, gdzie miał zawisnąć plakat, na rogu Al. Jerozolimskich i Emilli Plater w Warszawie, nagraliśmy fragment materiału dla TVNu. Cały materiał ma trwać około trzech minut i zawierać wywiady z czterema osobami (w tym również z organizatorką podobnej akcji w Sopocie, Karoliną Hermann).

Poza tym artykuł o naszej akcji powinien również pojawić się w internetowym wydaniu Newsweeka; zapowiada się ciekawie. Damy znać, gdy tylko ujrzy on światło dzienne.

Wiemy również, że Radio Plus Józef zamierza zamieścić zarówno naszą jak i sopocką walentynkę w internecie, w specjalnie stworzonej w tym celu szacie graficznej.

Walentynka z Góry w TVN24 - korekta


Okazało się, że zamiast w Prosto z Polski będziemy (prawdopodobnie) w programie Polska i świat, o 20:20.

Nowe informacje o akcji


Na wstępie chcielibyśmy poinformować, że całą sprawą zainteresował się również TVN24 i dzisiaj dla programu "Prosto z Polski" kręcony będzie reportaż na temat naszej akcji.


Kilka słów w ramach ustosunkowania się do licznych komentarzy, które zamieszczacie na forach internetowych, jak również pod publikowanymi w internecie artykułami:

Uważamy, że przestrzeń publiczna - w tym również komercyjne akcje reklamowe, jak konkurs "Miłosne Graffiti" - jest dobrym miejscem na mówienie o Bogu. Konkurs ten dawał ludziom wybór, jakie plakaty chcą zobaczyć na przystankach - i ludzie zadecydowali. Niestety, organizatorzy konkursu nie byli w stanie pogodzić się z takim stanowiskiem swoich konsumentów. My zaś chcieliśmy w ten sposób wykorzystać silnie zakorzenione w świadomości społecznej święto Walentynek, aby zwrócić uwagę na miłość Boga. Codzienność jest - w naszym przekonaniu - doskonałym miejscem na odnajdywanie Go.

Nie uważamy też, aby ten protest przyczyniał się do reklamy Milki i innych produktów firmy Kraft lub przysparzał jej zwolenników. Nasza postawa jest wyrazem dezaprobaty z powodu takiego potraktowania klientów przez firmę. W dzisiejszych czasach mamy w końcu wolność wyboru - w tym wyboru marek i produktów, które kupujemy.

Na koniec chcielibyśmy podziękować za wsparcie i ciepłe słowa, które do nas docierają drogą mailową. Będziemy dalej informować na tej stronie o rozwoju akcji.

Poniżej zamieszczamy skany artykułu, który ukazał się w Rzeczpospolitej (skrót można było znaleźć na pierwszej stronie weekendowego wydania, zaś całość artykułu na stronie piątej).

skan notki z 1 strony Rzeczpospolitej o usuniętych z konkursu Milki walentynkachskan artykułu z 5 strony, dostępnego też na http://www.rp.pl/artykul/2,259958.html

sobota, 7 lutego 2009

Tapety z "naszą" walentynką


Walentynka z Góry - tapeta 900 * 1440 - link Walentynka z Góry - tapeta 1024 * 1280 - link Walentynka z Góry - kartka - link

Konkurs „Miłosne graffiti”, czyli od czego się zaczęło

Z okazji zbliżających się Walentynek rozreklamowana została akcja promocyjna czekoladowej marki Milka. Od połowy stycznia w ramach specjalnego serwisu internautom umożliwiono tworzenie projektów własnych plakatów z walentynkowymi życzeniami – następnie w drodze głosowania miano wyłonić najpopularniejsze z nich. Nagrodą miało być umieszczenie zwycięskich tekstów na podświetlanych tablicach reklamowych (citilightach) w ruchliwych punktach kilku największych polskich miast. „Miało”, bo firma Kraft Foods Polska, producent marki Milka i organizator konkursu, nie wywiązała się z umowy i usunęła kilka otwierających klasyfikację plakatów w ostatnim dniu rywalizacji, czyli w momencie gdy ich zwycięstwo było niemalże pewne. W ten sposób złamała swój własny regulamin (par 4, punkty 6 i 7), który można znaleźć na stronie konkursu pod adresem: http://www.ilovemilka.pl/pdf/regulamin.pdf

Jesteśmy twórcami jednego z nie-zwycięskich projektów, a prywatnie – dwojgiem studentów matematyki Uniwersytetu Warszawskiego. O konkursie „I love Milka” dowiedzieliśmy się dopiero 2 lutego od znajomych z Sopotu. Mimo, że do końca konkursu pozostały tylko 4 dni, postanowiliśmy stworzyć własny projekt i umieścić go w rywalizacji o jedną z lokalizacji w Warszawie. Przyświecała nam idea stworzenia „alternatywnej” walentynki o uniwersalnym przesłaniu, mającym szanse trafić do jak najszerszego grona osób, a nie tylko do tej jednej jedynej. Jednocześnie chcieliśmy pokazać jak wielką siłą jest miłość – także ta nadprzyrodzona. Ostatecznie nie bez powodu ten dzień ma swojego świętego patrona.

Treść naszego plakatu brzmiała następująco:


„Bo jak śmierć potężna jest miłość…” [Pnp 8, 6]

Kocham Cię.
Ja też.
I Ja.

Ojciec, Syn i Duch Święty.


Jako lokalizację wybraliśmy przystanek autobusowy przy Al. Jerozolimskich. W celu wypromowania walentynki i zdobycia jak największej ilości głosów w niezwykle krótkim czasie, uruchomiliśmy wszystkie dostępne środki – poczynając od rozsyłania maili do znajomych, poprzez fora internetowe i serwisy społecznościowe, kończąc na informacjach w serwisach katolickich, m.in. na stronie internetowej Ruchu „Światło-Życie” i polskiej prowincji dominikanów. Musimy przyznać, że propozycja spotkała się z dużym entuzjazmem, skutkiem czego był masowy odzew i szybko rosnąca liczba głosów dla plakatu. Dzięki temu już późnym wieczorem w środę, w przeddzień zakończenia konkursu, walentynka znalazła się na pierwszym miejscu i systematycznie zwiększała przewagę nad pozostałymi uczestnikami konkursu, dając graniczące z pewnością prawdopodobieństwo wygranej. Tym więc większe było nasze zaskoczenie faktem nagłego usunięcia plakatu przez organizatorów, czyli firmę Kraft. Zdziwienie to sięgnęło granic, gdy z suchego e-maila wyjaśniającego decyzję moderatora wynikało, że urażone zostały czyjeś uczucia religijne. Na oczywiste pytania „Czyje?” i „W jaki sposób?”, nie otrzymaliśmy żadnej merytorycznej odpowiedzi. W efekcie wysyłanych maili i wykonywanych telefonów dowiedzieliśmy się o zwołaniu komisji w ww. sprawie, decyzją której plakat został ostatecznie odrzucony.

Usunięcie walentynki wzburzyło nie tylko nas, jej pomysłodawców, ale także pokaźną rzeszę osób zainteresowanych plakatem i głosujących na niego. Rozmowy z przedstawicielem komisji konkursowej spełzły na niczym, a sama decyzja wciąż nie została uzasadniona rzetelnymi argumentami. Poza przypadkiem naszej walentynki okazało się, że w analogiczny sposób zostały usunięte inne walentynki o podobnej treści.

Niestety żadna z nich nie powróciła do konkursu.

Po kolejnym kontakcie organizator przesłał maila doceniając nasze zaangażowanie i proponując w podziękowaniu za nie przesłanie ‘drobnego upominku’ – jednak takie, skądinąd miłe, gesty nijak nie były naszym celem, ani tym bardziej – celem wszystkich głosujących na usunięte projekty.

Stworzyliśmy tę stronę jako formę odpowiedzi – i na sposób, w jaki zostaliśmy potraktowani przez Kraft Foods Polska S.A., i na pytania osób, które zaangażowały się w projekt „Walentynka z góry”.